22 każdego miesiąca – dzień Matki Leonii

Matka Leonia Milito, założycielka Zgromadzenia Misjonarek św. Antoniego Marii, zginęła w wypadku samochodowym 22 lipca 1980 roku w Cambe niedaleko Londriny w Brazylii. Od czasu kiedy rozpoczął się jej proces beatyfikacyjny wspominamy ją i modlimy się poprzez jej wstawiennictwo w sposób szczególny każdego 22 miesiąca. 

Pragniemy przybliżyć jej osobę i życie oraz świadectwa osób, które otrzymały szczególną łaskę przez jej wstawiennictwo. Zachęcamy również wszystkich do modlitwy przez wstawiennictwo M. Leonii.

http://klaretynki.pl/historia-matka-leonia-milito/

Świadectwo Agnieszki

Już od dłuższego czasu zbieram się, aby napisać świadectwo odnośnie cudu i daru naszego Małżeństwa!
Gdy poznałam Przemka miałam własne plany. Swoje ambicje.
Pamiętam jak nie chciałam sama przed sobą przyznać, że Przemek jest dla mnie ważny (wtedy nie mogłam jeszcze powiedzieć o Miłości).
Stałam przed Bogiem we łzach, modliłam się i prosiłam by zaopiekował się Przemkiem i dał Mu prawdziwe Szczęście, bo ja nie wiem jak to zrobić. Bałam się. Byłam bardzo poraniona. Nie chciałam zaufać.
Nigdy nie zapomnę jak myślałam bardziej o stanie zakonnym niż małżeńskim i kiedyś właśnie z Siostrą podzieliłam się rozeznaniem na modlitwie, że będę mieć naprawdę Szczęśliwą Rodzinę! Dziś rozumiem, że to nie było tylko przyrzeczenie ale i – chyba przede wszystkim – zadanie.
Ważne! Modliłam się do Boga, a na moim biurku stał obrazek uśmiechniętej bł. Matki Leonii . Było mi ciężko w tamtej chwili wszystko sobie poukładać i poprosiłam Ją, aby pomogła Przemkowi i mi osiągnąć szczęście, nawet jeśli jest to wbrew moim planom.
Obiecałam Jej wtedy, że jeśli jest w stanie przygotować mnie tak, abym była dobrą Żoną dla Przemka – to dam z twego świadectwo. Opiszę, że wcale nie było Nam po drodze.
I faktycznie "przypadkiem" spotkaliśmy się po kilku miesiącach – zaczęliśmy rozmawiać, bardzo dużo i spacerować. Niemal całe dnie. Podczas tych rozmów mówiłam, że Bóg jest dla mnie ważny, że może to niepopularne ale zależy mi na czystości przedmałżeńskiej i poszanowania w małżeństwie. Dzieliłam się swoimi pragnieniami, stopniowo.
Nawet nie wiem dokładnie kiedy ale zakochałam się.
To wszystko było tak szybko – dla Nas, a w rzeczywistości trwało dwa lata. Przemek niespodziewanie mi się oświadczył to był sierpień 2010 roku. Ustaliliśmy, że zaczynamy przygotowania do małżeństwa bardzo poważnie od NPR, rekolekcji o dialogu ect. ale ślub weźmiemy jak skończę studia. Tak też się stało w czerwcu zostałam magistrem na Uniwersytecie Jagiellońskim, a w 4 sierpnia 2012 r. wzięliśmy ślub.
To oczywiście skrócona forma opowieści, bo w między czasie zanim wzięliśmy ślub:
– Tata Przemka miał zawał i dwa razy był w szpitalu
– Przemek bardzo mnie wspierał w rozwoju osobistym, pracy i studiowaniu w Krakowie
– orzeczono u mnie bardzo poważną chorobę autoimmunologiczną (tuż po zaręczynach)
– śmierć ukochanej Cioci Przemka (niespodziewanie)
– kilka ślubów a to u Przemka, a to w mojej rodzinie
– pomoc Dzidkom w podkarpaciu w pracy na roli, rąbanie drewna
– tuż przed ślubem straciłam pracę (a tuż po ślubie znalazłam pracę w zawodzie! i to bez żadnych ziemskich koneksji)
Generalnie… dużo, bardzo dużo się działo!
Dziś, prawie dwa lata po ślubie mogę się uśmiechnąć i z dumą przyznać, że mam wspaniałego Boga, który obdarował mnie Darem, moim Mężem – Przemkiem, a Jego – mną. Mrugam też okiem do bł. Matki Leonii. Wiem, że uśmiecha się, gdy razem klękamy i dziękujemy Bogu, że złączył nasze drogi.
Ja zapomniałam w swej krótkiej pamięci o mojej obietnicy, ale Matka Leonia nieustannie mi się przypomina od czasu ślubu. Dlatego nie mogę czekać dłużej i piszę.
Może niezbyt składnie i ładnie. Mogę zawsze coś wyjaśnić! Ja po prostu musiałam spełnić obietnice i dać świadectwo. Dawać je będę wciąż 🙂
Tulę sercem całe Zgromadzenie moim Ukochanych Misjonarek!

1% dla Lenki

ads

Film: Misjonarki na co dzień

Liturgia

ads

Zapraszamy na nasz kanał YouTube

ads

Archiwum