W sierpniu tego roku pojechaliśmy do Kirgistanu w ramach Jezuickiego Wolontariatu Społecznego.  Hasłem naszego wyjazdu było  „Czas czynów”.

AdamAndrzejAnia, BeataDarek, GabrysiaMagda, MichałPaweł, s. Jula, MC. Każdy z nas wniósł  do projektu coś innego, swoje talenty, doświadczenie, zaangażowanie. Różni ale jednak coś nas łączy, wspólny mianownik – chęć niesienia dobra, służba i pomoc potrzebującym, świadectwo wiary i miłości.

  Zawitaliśmy  do słonecznego Kirgistanu, aby zorganizować wakacje kirgiskim dzieciom i młodzieży – przez zabawę, naukę, sport, integrację, a także poprowadzić obóz językowy i cykl zajęć kulturoznawczych dla studentów. Pomiędzy tymi podstawowymi, codziennymi zadaniami szukaliśmy przestrzeni do dialogu międzykulturowego, do owocnej wymiany doświadczeń i uczenia się od siebie nawzajem – jak stawać w szacunku wobec odmienności drugiego człowieka.

  W ciągu czterotygodniowej misji każdy z nas poczuł się jak jeden z apostołów i mógł odpowiedzieć na wezwanie do ewangelizacji, ewangelizacji „bez słów”, mówiąc o Chrystusie  – uśmiechem, życzliwością i otwartością. Tym bardziej że większość ludzi, z którymi spotykaliśmy się byli muzułmanami.

  Czas spędzony w Kirgistanie był jednak nie tylko „czasem czynów”, był to też czas odkrywania Boga w uśmiechu małego dziecka, otwartości i wdzięczności ze strony młodzieży, w dzieleniu  z tymi ludźmi życia nieco innego, do którego każdy z nas jest  przyzwyczajony, a także w akceptowaniu braku najprostszych rzeczy.  Odkrycie na nowo Eucharystii i wspólnoty Kościoła jako daru, do którego tak łatwo przyzwyczajamy się, kiedy mamy ją na co dzień w zasięgu ręki. O tym pisze gość, który nas odwiedził, Szymon Hołownia w swoim artykule…

 http://www.stacja7.pl/article/4001/Korzystajmy+z+ko%C5%9Bcio%C5%82%C3%B3w%2C+p%C3%B3ki+je+mamy

  Nasz wolontariat był nie tylko czasem pracy w Kirgistanie. Od 12 listopada 2013 roku, kiedy zawiązaliśmy naszą grupę, zaczęły się intensywne przygotowania – formacja, nauka języka rosyjskiego, zbiórka środków na wyjazd i sfinansowanie naszych działań w Kirgistanie… ale i nasz powrót do Polski nie jest końcem tego, do czego tak przygotowywaliśmy się i co przeżyliśmy, a dopiero początkiem dzielenia się tym, co otrzymaliśmy.

 

Wyjeżdżam na wolontariat, ponieważ uważam, że „życie nie tylko po to jest, by brać (…), i aby żyć siebie samego trzeba dać”. Jako chrześcijanie jesteśmy wezwani do głoszenia Ewangelii, chcę na to wezwanie odpowiedzieć w najprostszy sposób – poprzez dzielenie się miłością, bycie bratem dla drugiego człowieka, dawanie zwykłego świadectwa wiary nie tylko przez słowa, ale też przez czyny.


Paweł