Koronawirus#6
Z perspektywy s Ewy z Elby

Wirus „w koronie” z perspektywy s. Ewy z Elby

Służę d kilku lat w domu dla osób starszych na Elbie. Nasz dom położony jest w górach z widokiem na morze, taki mały krajobrazowy raj na ziemi… otoczony lasami, a wokół z każdej strony wodą, bo to przecież wyspa.

Czasem trudno się tu dostać (czy wydostać) – a umiejętność chodzenia po wodzie, niewielu jak dotąd nabyło.

Toć, „wirusowi w koronie” udało się tu przedostać, potęgując strach, a czasem wręcz wywołując przerażenie. Już na początku epidemii, tu we Włoszech, patrząc na to, co się dzieje w domach dla osób starszych na kontynencie, nasz dom został całkowicie zamknięty dla odwiedzających. Od ponad dwóch miesięcy żadna z naszych „babć” nie widziała nikogo ze swoich bliskich i chociaż większość naszych pensjonariuszy prześcignęła już dziewięćdziesiątkę, a niektóre dobiegają do setki, niewiele z tego pamiętając, to na głosy i bicie serca ich dzieci i wnuków – nigdy nie pozostawały obojętne.

Chyba jednak „gorzej” się mają rodziny – bo to i dla nich czas totalnej izolacji, czas skradziony tym krótkim chwilom kontaktu, który im jeszcze pozostał… A mimo to… choć to trudna opcja na życie – to przecież – ZAWSZE JESZCZE NA ŻYCIE… z nadzieją, że Covid19 ominie nas szerokim łukiem. To trudne, lecz może „lepsze” niż świadomość odchodzenia w samotności, wśród bezradnych, zmęczonych lekarzy i pielęgniarek, „przebranych za kosmitów”, w uniformach, maskach i plastikowych kaskach, opcji Covid19 POZYTYWNY.

Chyba wszyscy boimy się tego, nie do końca poznanego jeszcze „stwora w koronie”, choć do dziś się uchroniliśmy.

Na Elbie, od początku epidemii jest tylko 12 zarażonych osób, i tylko jedna zmarła. Ale też i wyspa jest „zamknięta”. W pakiecie jest brak pracy prawie dla wszystkich mieszkańców tego pięknego zakątka ziemi. Z obawą myślę o tych wszystkich młodych i średnich, którzy normalnie, w turystycznym sezonie, od marca/kwietnia do października, zarabiali by przeżyć cały rok. A hotele, plaże, bary – świecą pustkami, przewodnicy górscy także stoją, zamyśleni… nic już nie jest takie jak było… czasem zastanawiam się, czy mają co jeść? I wiem, że nie wszyscy…

Pewnie niebawem „otworzą Elbę” na turystykę, nawet jeśli w „ograniczeniach socjalnych”. Na jedno, dobrze, a we mnie wzrasta lęk o naszych podopiecznych, bo kto wie, czy wraz z turystyką nie dotrze tu także słynny ostatnio SARS-CoV 2, choć bezobjawowy?

Pewnie, domy jak nasz, długo jeszcze pozostaną zamknięte… może do wynalezienia skutecznej szczepionki, tylko ile z naszych babć jej doczeka? Czas pokaże… Tymczasem ŻYJEMY, minuta po minucie. Dziękując Bogu za każdy oddech i prosząc o siły na kolejny, z ufnością, że będzie to, co ma być.

Pozdrawiam z boju bitwy, i ściskam serdecznie wszystkich walczących 🙂

PS.

Trzeba mi będzie wynaleźć inne słowo niż ŚCISKAM… bo przecież jak, kiedy nie wolno 😉

VideoClip na cześć naszej Założycielki – Sługi Bożej Matki Leonii Milito

1% dla Lenki

ads

Archiwum